SZOPKA NOWOROCZNA AD 2008 czyli SAMORZADOWA WOJNA PODJAZDOWA

Moderatorzy: chochlik, Jacek-P

chochlik55
gaduła
gaduła
Posty: 543
Rejestracja: 2007-03-19, 21:53:54

SZOPKA NOWOROCZNA AD 2008 czyli SAMORZADOWA WOJNA PODJAZDOWA

Post autor: chochlik55 » 2007-12-31, 11:21:43

SZOPKA NOWOROCZNA AD 2008
czyli SAMORZADOWA WOJNA PODJAZDOWA


Przedstawione poniżej postacie i sytuacje są absolutną fikcją i wszelkie skojarzenia z rzeczywistością, mogą odbywać się tylko według zasady :"uderz w stół, nożyce się odezwą”

Osoby:
Czarcichłopek
Burmistrz
Oldboy
Wójt
Starosta
Proboszcz
Skowronek
Pielęgniarka
Pan Hazardowicz
Redaktorek
Rajca Dowcipny
Zdrowotny Nadzorca
Chochlik

Prolog.

Chochlik
Przemyka jak duszek przez scenę i podśpiewuje skocznie.

Nowy Rok już się zaczyna,
stary szybko minął.
Jedni kończą go radośnie,
inni z głupią miną.
W samorządzie różne cuda
w Starym Roku były.
Były, były, lecz się zmyły
jakoś tak niepostrzeżenie.
Szopka ta jest tylko po to,
by nie poszły w zapomnienie.


Aktorzy wychodzą na scenę i śpiewają.

W Starym Roku każdy z nas
zagrał różne role.
Te poważne i te śmieszne
i te nieodgadnione.
W różnych cudach udział mamy,
wszak cud to zjawisko.
Jak naprawdę z nami było,
opowiemy wszystko.

Redaktorek.
Mocno zaskoczony.

Dotychczas na opis zdarzeń,
ja miałem monopol.
Teraz Chochlik mi się wcina
-że też chce się chłopu.
Do pisania bzdur za darmo
nie jestem zbyt łasy.
Chyba, że za takie bzdury
wpłynie trochę kasy.


Scena I
Starosta, Burmistrz i tłum, Wójt, Redaktorek
Zabawa sylwestrowa pod gołym niebem.
Starosta i Burmistrz patrzą na siebie wilkiem i z początku rozmowa się nie klei. Redaktor stoi z boku i przygląda się ukradkiem. Odchodzi Starosta, przychodzi Wójt.


Starosta

Hm,hm…

Burmistrz

Hm, hm…

Starosta
Składa rączki i rzewnie śpiewa.

Burmistrzu, ja wiem, że ty zwalczałeś mnie.
Burmistrzu, ja jednak wykiwałem cię.
Burmistrzostwa ty broniłeś jak okopów,
ja na starostwo dokonałem skoku.

Burmistrzu, współpraca ciągle nam pisana,
Burmistrzu, jest w tym możliwość nieprzebrana.
Z tobą ja bardzo jestem skory,
wykonać wiadukt poprzez tory.

Burmistrzu, wódeczki wypiliśmy wiele.
Burmistrzu, żyć w zgodzie znacznie jest weselej.
Przez tyle lat żeśmy się kochali,
dopóki Czarcichłopek miłości nie rozwalił.


Burmistrz.
Zakłopotany, niechętnie odpowiada.

Taak, tak było. Ale chciałeś,
podstępnie mi zagarnąć fotel
i wprowadzasz do starostwa
wojacką hołotę, która
zamiast bronić granic,
przed nami cię broni.
Wódeczki też nie pijesz
w naszym towarzystwie.
A my sprawy, przy wódeczce,
załatwiamy wszystkie.
Ale powiem w tajemnicy,
że cię także chronię.
Czarcichłopek, swoim jadem,
oplułby ci skronie.
Ale teraz racz stąd zniknąć,
bo ja tu dałem kasę.
Raz już sprytnie mnie wypiąłeś
z poważnej imprezy.
Sylwestrowy aplauz tłumu,
dziś mnie się należy.

Starosta
Odchodząc.

Ja tam wcale na ten aplauz
nie jestem zbyt chytry.
Ale jak ty miałeś puścić,
polski wyścig z Litwy?

Tłum
Głośno ryczy refren przy rozbłyskujących sztucznych ogniach.

Władza ma, władza da,
po pół litra wódki.
jeśli nie da, to ta władza
żywocik ma krótki.

Wójt
Przychodzi zmęczony, ale cały w skowronkach( nomen omen)

W każdej wiosce dzisiaj byłem,
w każdej wiosce toast piłem.
Lecz tu nie ma czego chwalić,
tutaj drinka mi nie dali.
Przysięgam, Boże jedyny,
przyłączę miasto do gminy.

Redaktorek
Ze złośliwym uśmiechem.

Impreza Sylwestrowa, to żadne wydarzenie.
Ale hit mam niesłychany do opowiedzenia.
O tym, jak szlachetny Burmistrz,
bezradnego Wójta przed Starostą bronił
i po bohatersku, Starostę przegonił.


Scena II
Urządzony świątecznie gabinet.
Pielęgniarka, Burmistrz, Czarcichłopek, Oldboy, Redaktorek, Pan Hazardowicz. Przez dziurkę od klucza podgląda Starosta

Pielęgniarka
Podśpiewuje żałośnie.

Oj ja biedna, pokrzywdzona,
mam wyrwane serce.
Kto pomoże, kto zaradzi
mojej poniewierce?
A tak bardzo się starałam,
żeby było cacy.
Aż tu przyszedł gad Starosta,
wywalił mnie z pracy.
Dzięki Bogu, że zadbałam
o swoje finanse.
Takie marne pół miliona
przeżyć da mi szansę.


Czarcichłopek.
Jeszcze strasznie zmęczony po Sylwestrze.

Fuj, nie lubię, kiedy baba za bardzo rozpacza.
Żeby to za chłopem wyła, a wyje za pracą.
Przecież żeśmy tobie dali robotę zastępczą;
pielęgnujesz teraz Pewik i Dyrektora męczysz.


Pielęgniarka
Ze złością, którą nabyła oglądając męki pacjentów.

Nie wciskaj mi Czarcichłopku marnych paru groszy.
Kasę to ja miałam w Zozie i dlatego proszę,
wywalcie mi tego chama i oddajcie stołek.
Nie po to tam się trudziłam, z ogromnym mozołem.


Burmistrz
Też zmęczony po Sylwestrze, ale po nim nie widać. Nuci cichutko.

Nockę całą balowałem i nastrój mam szampański,
ludek na placu witałem, ludek nasz ułański.

Posłuchał wymiany zdań i zafrasowany śpiewa dalej.


Tak bardzo się starałem, lecz Starosta nie chce cię.
Ulotki rozpuszczałem, a on dalej nie chce, nie chce cię…

Oldboy.
Z napuszoną miną.

Socjologicznie to rozbiorę, bardzo naukowo.
Chyba z tym wrednym Starostą, zadzierać jest niezdrowo.
Ja, z exburmistrza fotografią, żyłem parę latek.
Czasem mordkę mu oplułem, w ramkę wpiąłem kwiatek.
Lecz w Starosty fotografii wcale nie gustuję.
Teraz niech to Czarcichłopek w facjatę mu pluje.

Redaktorek.
Z zapałem.

Ja napiszę, że Starosta roznosi zarazę
i w szpitalu, przez Starostę, doszło do zakażeń.
Ale, żeby do pisania zapał we mnie wzbierał,
to musicie, moi drodzy, sięgnąć do portfela
i reklam w mojej gazecie umieścić dwie strony.
Wtedy bardzo chętnie podejmę się obrony.


Pan Hazardowicz.
Trochę blady. Najpewniej po Sylwestrze. Zdenerwowała go wymianę zdań i z ogromną pewnością siebie, wykrzykuje.

Przestańcie tu pieprzyć bajdy, boście strasznie głupi.
Salon gier wnet się otworzy i ludek głupi złupi.
A za kasę tak zyskaną, szpital się wykupi.
Hej!

Starosta.
Podsłuchuje ukradkiem przez dziurkę od klucza.

A niech tam, niedoczekanie, chcecie mnie zastraszyć.
Nie dam się, bom ostry Kozak, na konflikty łasy.


Scena III.
Starosta, Dzielny Wojak, Zdrowotny Nadzorca . Wicegrzeczny . Rajca Dowcipny.
Urządzony świątecznie gabinet wyższego szczebla samorządowego.

Starosta.
Zdecydowanym, pewnym siebie głosem.

Mamy dzisiaj nastrój bardzo bogobojny,
ale koniec na tym - czas szykować wojnę.
Miejska armia w nowym roku do ataku ruszy,
chociaż tak na dobrą sprawę, o co kopie kruszyć?

Wicegrzeczny.
Ze skargą w głosie.

Ja uwielbiam ciszę, ja uwielbiam pokój.
Nie wiem, z jakiej przyczyny chcą mi zburzyć spokój?
Na mszę u Proboszcza dam, nie licząc kosztów.
By wiadukt zbudować, nam potrzeba mostów.
Niechaj nas połączą w noworocznej zgodzie,
byśmy zyskali uznanie w wyborczym narodzie.

Dzielny Wojak.
W takt Marsza ołowianych żołnierzyków.

Mnie w wojskowej szkole uczyli taktyki.
Tylko prewencyjny atak może dać wyniki.
Co prawda to w ataku mogą być przeszkody,
gdy nam przejazd zamkną - odetną odwody.
A gdy go nam zamkną, wyleje się zupa
i zamiast zwycięstwa, będzie śmiechu kupa.

Zdrowotny Nadzorca.
Zdecydowanym, pewnym siebie głosem.

Ja wam przygotuję ze dwa lazarety,
ale, drogi Starosto, mam złą wieść.
Niestety, w magazynach sprzętu mi brakuje,
po poprzednim dowództwie te braki się czuje.
Ja tam wolę na sesjach gnębić Czarcichłopka
i udzielać mu nauk, jak rządzić należy,
by naród w służbę zdrowia nareszcie uwierzył.

Rajca Dowcipny.
Ćmiąc spokojnie fajeczkę.

Bez dobregO dowcipu, jestem strasznie struty,
więc w mieście, na tyłach wroga, narobię poruty.
Wszystkie grzeszki im wyciągnę, zachęcę do pokuty.
Kiedy wreszcie zobaczą bezmiar swoich grzechów,
jak w Sodomie i Gomorze, nie będzie im do śmiechu.


Starosta
Z nadzieją w głosie.

Zapał do zwycięstwa widzę strasznie wielki,
ale ja bym wolał, by wojny nie było,
bo nikomu nie służy takie bicie w ryło.
Najlepiej by było opuścić transzeje
i w końcu dać ludziom choć małą nadzieję.
Bo spokój jest lepszy, niż najlepsze boje.
Nasz wyborczy ludek tęskni za spokojem.


Scena IV.

Starosta , Wójt i Proboszcz.
Nowy Rok na plebanii. Panowie pobożnie śpiewają.

Zjedliśmy razem, pospołu, świąteczne delicje,
żeby uczcić zawiązaną rok temu koalicję.
I nic to, że dwaj grzesznicy dusze swe sprzedali
i za grzesznym gier salonem razem głosowali.
Choć grzesznicy rządzą dalej, to kościelną modą,
wyciepiemy ich od władzy poświęconą wodą.


Wójt.
Jak zawsze ostrożny.

Trzeba zrobić to spokojnie, w białych rękawiczkach,
żeby złymi metodami, nie pobrudzić liczka.

Starosta.
Wzburzony, wykrzykuje:

Rohatyny na nich trzeba, nie święconej wody.
Tak jak było w dawnej Polsce Obojga Narodów.
Na pohybel Boćwinkowi, co mnie wciąż wykręca.
Rohatyną wyostrzoną ostro go poświęcę.

Proboszcz
Podnosząc wzniośle oczęta do góry.

Pax , Pax , moi mili, złość nas tu nie zbawi.
Jak im trochę przyłożycie - ja jeszcze poprawię.
Ale potem rozgrzeszenie dam wszystkim bez wyjątku.
Wobec moich wiernych, muszę być w porządku.

Scena V
Skowronek, Czarcichłopek. Redaktorek.
Piękny poranek Noworoczny. Miejsce dostojne, aczkolwiek nieco zdewastowane. Karpy po wyciętych drzewach straszą …

Skowronek
śpiewa żałośnie na melodię arii Jontka.

Chodzę sobie po tym miejscu i ból serce rwie.
Jakieś wredne krasnoludki ścięły drzewa me.
Drzew zostało tak niewiele,
gdzie mam wznosić swoje trele,
no powiedzcie, no powiedzcie,
no powiedzcie gdzie?.

Czarcichłopek.
Wychyla się zza drzewa i mówi wrednym szeptem.

Ty ptasi kurduplu, stąd już widać
twoją dziuplę i jeszcze ci źle.
Śnieg musiałem robić w lecie,
w skwarze wywołać zamiecie,
by połamać je.
A ty teraz tu biadolisz,
gdy nas prokurator goli.
Wstydź Skowronku się.

Redaktorek.
Odgraża się niesłychanie.

Ja natychmiast powiadomię opinię publiczną,
że ktoś powycinał drzewa bardzo śliczne.
I mam podejrzenia niesłychanie proste.
To zrobiły krasnoludki, nasłane przez Starostę.


Scena VII.
Scena zbiorowa , zamykająca Szopkę .
Śpiewają wszyscy.


Stary Rok spędziliśmy w wielkim trudzie i znoju.
Nowy Rok już się zaczął, więc ruszamy do boju.

Burmistrz, Oldboy, Czarcichłopek, Pielęgniarka, Pan Hazardowicz, Redaktorek
śpiewają groźnym głosem

Stary Rok nam się nie udał,
nowy będzie lepszy.
Kampanię rozpoczynamy,
by Starostę wypieprzyć.
Zgnębimy go procesami,
na sesjach oplujemy,
nie przetrwa Starosta długo .
Póki my żyjemy.


Czarcichłopek.
Z tęsknotą w głosie.

Tak, trzeba mu dokładać,
bo czas mi się dłuży,
a na nowy tytuł, bardzo chcę zasłużyć.
Raz oskarżyłem księdza,
że wiernych rozpija i wyszła z tego
piękna, ogólnopolska chryja.
I zawziąłem się bardzo,
żeby nie stać z boku
więc wymyślę kolejną,
kosmiczną głupotę roku.


Wójt , Proboszcz.
Śpiewają wzniośle.

A my Nowy Rok spędzimy
bardzo bogobojnie.
Razem wszystko uczynimy,
by zapobiec wojnie..

Wójt.

Jak kto legnie na wojence,
to ja zrobię wszystko,
żeby, już posortowany,
trafił na śmietnisko.


Proboszcz.

Ależ Wójcie, moje dziecię,
nie można się spieszyć.
Zanim trafią na śmietnisko,
muszę ich rozgrzeszyć.


Skowronek
Z zatroskaniem i nadzieją.

Tyle treli wznosiłem
w mym miasteczku ślicznym,
ale chyba koniec na tym,
z powodów prozaicznych.
Dla mych treli miejsca mało
w mieście już zostało.
Lecz Skowronek się wywinie,
dużo miejsca mamy w gminie.
Tyle go, że hej.


Starosta.
Z entuzjazmem.

Co tam sądy, co tam sesje,
gdzie Czarcichłopek hula.
Mam nadzieję, że niektórzy
trafią znów do ula.
I roboty mam tak wiele,
by uchronić d…pę.
Cała ma nadzieja w ludziach,
a tych mam już kupę.


Redaktorek.
Z bardzo poważną miną.

Oj nic, panie Starosto, nic panu nie pomoże,
bo to ja opisuję miejskiego życia prozę.
Nasz naiwny ludek, zawsze, jak należy,
w słowo drukiem pisane, skłonny jest uwierzyć.
Bo nie liczy się prawda, honor i uczciwość.
Liczy się, zawsze i wszędzie, najzwyklejsza
chciwość.


Oldboy

Gwiazdą w telewizji bardzo być lubiłem,
ale opozycja obrabia nam na sesjach tyłek
i za naszą kasę wieść po ludzie leci,
że po festiwalu nie sprzątamy śmieci.
Ale koniec na tym, nie będzie im fajnie.
Wywalam TV z sesji -obrady będą tajne.
Wystarczy, że Redaktorek mocno nas pochwali,
a protesty opozycji szybko się uwali.


Chochlik.

Składane deklaracje nie wróżą nam nudy.
Więcej tu się będzie działo, niż wokół Rospudy.
Pokazałem Wam jak władza ciężko dla nas orze.
I już teraz się zanosi, że szopkę za rok złożę.
Do Siego Roku.

toledo
zawodowy pisarz
zawodowy pisarz
Posty: 2270
Rejestracja: 2006-11-04, 10:06:05

Re: SZOPKA NOWOROCZNA AD 2008 czyli SAMORZADOWA WOJNA PODJAZDOWA

Post autor: toledo » 2007-12-31, 13:01:38

:brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo:
:3majsie:

Awatar użytkownika
cdn
rozkręcający się
rozkręcający się
Posty: 214
Rejestracja: 2006-11-02, 17:42:55

Re: SZOPKA NOWOROCZNA AD 2008 czyli SAMORZADOWA WOJNA PODJAZDOWA

Post autor: cdn » 2007-12-31, 22:44:51

brawo,brawo taki talent i gdzie się to ukrywa -na rzecznika

chochlik55
gaduła
gaduła
Posty: 543
Rejestracja: 2007-03-19, 21:53:54

Re: SZOPKA NOWOROCZNA AD 2008 czyli SAMORZADOWA WOJNA PODJAZDOWA

Post autor: chochlik55 » 2008-01-01, 06:08:24

cdn, jest mi bardzo miło po tym, co napisałeś, ale ja nie jestem kimś, kto się ukrywa, ja istnieję na tym forum od długiego już czasu, ale niczyim rzecznikiem nie jestem, chyba, że vox populi.
Pozdrowienia z Nowym Rokiem :)

Awatar użytkownika
studentka
mistrz klawiatury
mistrz klawiatury
Posty: 1155
Rejestracja: 2006-10-31, 13:44:14
Gadu-Gadu: 0
Kontakt:

Re: SZOPKA NOWOROCZNA AD 2008 czyli SAMORZADOWA WOJNA PODJAZDOWA

Post autor: studentka » 2008-01-01, 14:07:47

widzę chochlik, że nie tylko liryka, ale i dramat...
no braweczka :brawo:

Zablokowany